Translate

czwartek, 16 marca 2017

586.03.2017 Czy ciocia Karuzela...

Father of 5, twierdzi, że ciocia Karuzela marketingowo wymiata wszystkich...
Z kontaktów z czwórką synów Mather of 5 [ Justyn urodził się 22 lutego i trzymam sie od niego z daleka] mam część najwspanialszą - gaduchy, spacery, jazdy na rowerach, układanie puzzli itp...
     W czwartek podjechałam pod dom malców autem, zabrałam Trzeciego i Czwartego . Oni na rowerkach [ Prokop śmiga na sprzęcie bezpedałowym], ja pieszo. Do warsztatu rowerowego odebrać mojego maleńkiego, granatowego gianta, po przegladzie wiosennym...
     Trasa wiodła przy  klinice weterynaryjnej. Godzina 14.00, zero aut na parkingu przy klinice.
Rzucam hasło: "Zobaczymy czy są jakieś chore koty !"
Malcy przyklejają nosy do szklanych drzwi, nie widać kotów.
   - Trzeba zapytać pana weterynarza - otwieram powoli drzwi kliniki.
   - Ciociu Karuzelo, może nie wolno tu wchodzić - Prot ma chwilę zwątpienia.
   - Każdy może tu wejść i zapytać !
Wchodzimy, pusto, głucho. Z zaplecza wychodzi weterynarz.
   - Jestesmy na spacerze i właśnie tędy przechodziliśmy. Chcieliśmy zapytać, czy są chore koty ?
Weterynarz patrzy na chłopców i uśmiecha sie szeroko:
   - Nie w tej chwili nie ma tu chorych kotów...

Brak komentarzy: