Translate

środa, 26 kwietnia 2017

598.04.2017 Mój szwagier

Moja siostra jest znów osoba stanu wolnego. Nie od wczoraj, już kilka lat.
Nie mam pojęcia jak siostra wykorzystuje odzyskana wolność, bo różną mamy potrzebę  kontaktów z najbliższą rodziną - u Matyldy jest to potrzeba w skali jeden do dziesięciu, tak szacując szybko" minus dwa".
Siostra nie uaktywnia się przed i w czasie popularnych świąt, nie robi wyjątków na imieniny i urodziny własne czy rodziny. Zgony i pochówki też nie powodują wstrząsów towarzyskich.
Psy, działka, rowerek....
Też tak można. Można nawet trafić na miłość osobnika płci odmiennej i dochodzi do dwukrotnego zapłodnienia. Są dowody.
Szwagier był kolejnym prezentem, jaki zgotowało mi życie i los szczęśliwy ! Żadnych starań z mojej strony - dostałam Saturnina pewnego listopadowego dnia !
Nie zmienił się przez te lata. Karałam się unikaniem kontaktów z nim, w myśl jakiejś wydumanej lojalności wobec siostry.
Wczoraj oświeciło mnie, że to głupia lojalność. czy jak to nazywałam, przez te ostatnie lata...
Matyldo, czuję się zwolniona, by wbrew sobie "trzymać" twoją stronę !

597.04.2017 Mamo - młoda ciśnie moje piersi

Uległam naciskom telefonicznym. Jak raz kobiecina w moim wieku, wpadnie w ręce badaczy starych piersi, to już się z tych łapek nie wywinie...
Dwa lata mijają szybko i....już cię mają...
     Ustawiają mamobus koło dworca kolejowego ale przed tą instalacją dzwonią do ciebie na numer telefonu stacjonarnego. Możesz liczyć, że przesuniesz termin o miesiąc i te 30 dni przeżyjesz w spokoju...
Nigdy, przenigdy...podałaś w ankiecie przed poprzednim badaniem także numer telefonu mobilnego. Masz jak w szwajcarskim banku połaczenia głosowe i smsy.
Zapisałaś w kuchennym "wyrywanym" kalendarzu, w kalendarzyku noszonym w torebce i wiszącym na ścianie w gabinecie Uczonego...Nikt w to nie wierzy, że, jak dobrze życzysz dzieciom, wnukom naturalnym i "przyszywanym", chcesz być tam w tym mamobusie, w poniedziałek kwietniowy o godzinie 10.40.
Po kolejnym telefonie, gdy wyświetla się tobie numer warszawskiej centali prześwietlaczy cyców, ocierając z podbródka pianę toczącą sie z twych ust, przez zaciśnięte zęby błagasz, by dali ci spokój...
     W busie mamo jesteś przed wyznaczona godziną. wypełniasz ankietę, straszysz kolejne posiadaczki biustów do badania czytając napis na ścianie busu: " Prosimy nie opierać się o blat stolika !" Piszcie cycowate w powietrzu trzymając kartkę ankiety, bo wyrwiecie blacik ze ściany pojazdu !
Po czterech fotografiach dwóch piersi, ubrana, zrelaksowana siedzę przy drzwiach oczekując na słowa; " Karuzela, może pani odejść, wyniki badania prześlemy za dwa do trzech tygodni".Foty udane, zostanie interpretacja.
Słyszę jeszcze nieśmiałe: "Czy któraś z pań, pomoże mi wypełnić tę ankiete, bo nie zabrałam okularów i nic nie widzę ?"
Cisza, głucha cisza...właścicielki piersi do badania milczą...
Karuzela zdejmuje powoli płaszcz, luzuje szaliczek : " Pamięta pani swój PESEL ?"
Bo są wsród nas naśladowcy i pionierzy. Leniwce też się zdarzają....

P.S. Wiadomosc sprzed kilku minut - odebralam telefon - zaproszenie na badanie mamo 19 maja. Bedzie w Dobrze Trafiles mamobus. Ustawiony blisko dworca kolejowego...Karuzela toczy piane z ust. Piana splywa na stary biust Karuzeli.  Karuzela jest jednak szczesliwa, ze ciagle przypominaja jej rozni ludzie, ze wiekowe piersi moga byc takim zagrozeniem dla olimpijskiej formy...Posiadaczki ponad wiekowych piersi siedza na bombie, ktora moze wybuchnac w kazdym miesiacu - w kwietniu, w maju, w czerwcu...

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

596.04.2017 Spadek po Cioci cd

Kilka dni po Świętach Wielkiej Nocy przyjechał do Miasta Stolicy Województwa, mój kuzyn,  dziecko Leonarda, jedynego, żyjącego brata cioci Heleny, zmarłej w styczniu tego roku.
Makary przytaszczył walizę kopii dokumentów, które złożyliśmy w imieniu Leonarda w sądzie [ stałam obok przy okienku]. W siedemnastu odbitkach każdy "ważny" papier...
     Brakowało dokumentów z "babskiej" linii rodziny mego Taty. Jedyna zamężna i "rozmnożona" siostra B. zajęła sie tak starannie wychowaniem dwóch córek [ bo dziewczynek w mojej familii obfitość !], że teraz wyszło na jaw  jak zbawienny był wpływ na proces wychowawczy progenitury "obcych" kobiet, które poślubiły braci Benigny - Celestyny, Aleksandry i R. [ choć świadka Jehowy].
     Makary skwitował to zwiężle: - Nie nadążam za kłamstwami Adriany...[ Ada to córka Leokadii, siostrzenica Bibiany, która miała żeńską linię rodziny do wzięcia należnej części spadku, szczęśliwie doprowadzić !]
Bibiana śle mi niezrozumiałe e-maile z Krainy Goudy i Maty Hari. Nie dlatego, że pisze w języku niderlandzkim, ale dlatego, że poziom mej inteligencji rozmija się w siłą jej wyobrażni...Powala moc tego umysłu...
     Makary po męsku: " Sama widzisz, że ta korespondencja nie ma sensu. pozdrawiam życząc odlotowych przeżyć w Italii :-) " Myślę... i przyznaję kuzynowi rację - szkoda czasu...
Dwa tygodnie do mego lotu do Bari. Nie wiem dlaczego, mam odczucie jakbym jechała do miejsca znanego z wakacji, "schodzonego", znanego - a przecież byłam tam tylko raz z Uczonym...
Gdy próbuję odtworzyć nastrój starówki Bari czuję na plecach promienie sierpniowego słońca, gdy pochylona nad małym stolikiem przed kawiarenką, ponaglana przez Benedykta, "kleciłam" tekścik na widokówce adresowanej do cioci Heleny....
     Cioci Heleny już nie ma na tym świecie, pod powiekami jawi mi sie scena na lotnisku w Bari - Izolda....i oddaję się pod jej kuratelę....
Uwielbiam to uczucie ulgi, gdy po zawirowaniach w podróży, dostrzega się gdzieś za bramkami na lotnisku, w dali na peronie w obcym mieście, gdzies na przystanku autobusowym w Londynie - znajoma sylwetkę. Postać kogoś znajomego, tubylca, przyjaciela. Ten ktoś za chwilę obejmie, przytuli, zajmie sie bagażem, poprowadzi do swego samochodu, zaproponuje coś do picia, pochwali sie, że obmyślił, zaplanował, pokaże...Nie zapomnę tego uczucia błogiej ulgi, odprężenia totalnego gdy zobaczyłam  Lois na stacji greyhounda w Arizonie. Miała powiewającą na wietrze cienką sukienke w drobny wzór, zarzucony lekki sweterek na ramiona. Kochałam w tej chwili cały swiat z Lois na pierwszym planie - jej krecone włosy, szczery uśmiech i te cudowna naturalność w robieniu nadzwyczajnych rzeczy... dla takich chwil warto żyć !!
   
 

środa, 19 kwietnia 2017

595.04.2017 Obserwacje zza kierownicy

Zdarza mi się czasami, odwozić Rozalię z rana do pracy w Mieście Stolicy Województwa.
Oczywiście wiem, że nie powinnam tego robić, pod żadnym pozorem...
     Dziewuszysko przed Świętami Wielkiej Nocy , zamiast trzynastu okien w domku w Dobrze Trafiłeś, umyła trzy !! Najmniejsze, od strony północnej, czyli od "ulicy" - od pomieszczenia gospodarczego, klatki schodowej i jedno okno gabinetowe !
Wytrzymałam do Wielkiego Piątku spozierając na żółte kwiecie w ogrodzie przez szyby z paćkami po wiosennych deszczykach !
Zostawiłam Niecnocie okna tarasowe, w Wielką Sobotę przyjechała "na Święta" i stwierdziła, że czystych okien myć nie będzie i już !!
I ja to Dziecko, nie znające słów "umowa między członkami rodziny obowiązuje" podrzucam czasem z rana "do fabryki"...
     Droga wiedzie ulicą dzielącą campus wyższej uczelni technicznej w Mieście Stolicy Województwa . Pokonuję ten odcinek w żółwim tempie, bo w mojej ojczyżnie pieszy na jezdni jest paniskiem, całą gębą...
Kto pieszym kiedys wmówił, że wraczając bezmyślnie na jezdnię, zaczynają władać nią niepodzielnie ? Auta traktując jak intruzów na swoim terytorium.
Ale w tym czasie, tłumiąc "wnerw" obserwuję szaro - buro- czarną masę studencką.
Studiowałam w czasach, gdzie barwny, nietypowy ciuch był trudny do zdobycia. Wyroby Hoff lokowały się  w sferze marzeń, paczki z zzagranicy, wyjazdy na zachód, komisy...
     Kto pamięta komisy z ciuchami, sukienkami do I Komunii Świętej i walkmenami ? Ja i pewnie nie tylko ja !! A teraz mając nieograniczony dostęp do obfitości tego świata, brać studencka obu płci zakutana w szare burki, szale w szmacianych barwach, kaptury i czapki nasunięte na czoła...
Czasem wpatrzona w aparacik dzierżony w dłoni, rzadko zajęta poranną rozmową przed zajęciami na uczelni.
Czas umierać...jak mawiała pewna osoba [nielubiana przez ogół, wiec nie podam jej imienia !], gdy zadziwiały ją zmiany tego świata...

środa, 5 kwietnia 2017

594.04.2017 Scenki z życia małżeńskiego Uczonego i Karuzeli cz.7

Powaga Uczonego wychodzi z niego już we wczesnych godzinach porannych, w sypialni na pięterku.
Dzisiaj około 6-ej [ bo wyjazd na zajęcia do Pierwszej Stolicy Polski] - ni z gruchy, ni z pietruchy...
   - Pamiętaj, by dobrze ubezpieczyć tę pandę, która chcesz w maju jeździć [ po Bari i okolicach].
     Wiesz jak jeżdżą makaroniarze !
   - Wiem, wiem, ubezpieczyłam ...sami to proponują...Ale najgorzej, że nikt ze znajomych Izoldy, przyjeżdżajac do niej na wakacje, nie korzystał z wynajętego samochodu...Chyba, że  zadzwonię do Jandy, ona kiedyś opisywała, że jej i Umer "podstawiono" na lotnisku jakieś małe auto, a zamawiały duże...
   - Lepiej do niej nie dzwoń, nie wiadomo, czy pisała prawdę. Wiesz co baby potrafią nawymyslać ! - doradził mój Mentor i Instruktor.

593.04.2017 Przyjechał Makary

Czytając tego bloga [ ale na szczęście czytelników jak na lekarstwo] wypadałoby zatrudnić "czuwającego nad zgodnością postaci i nadawanym im przez Karuzelę imionami"...
Skłonność do imion rzadko noworodkom nadawanym [ w realu Rozalia, nasza młodsza córka nosi imię wg  rejestrów Urzędu Stanu Cywilnego nadane w Polsce ośmiu dziewczynkom, które pewnie juz dzisiaj starymi babami są !] przenosi się na zmianę imion bohaterom tego bloga.
     Karuzela siada przy biurku, "odpala" maszynę do pisania i zachowując pierwszą literę imienia bohatera wpisu, w zwojach szarych komórek szuka 'rzadkiego" imienia na tę samą literę...
Bóg Jedyny wie, czy kuzyn Makary był już kiedyś Makarym, czy Modestem, Maksencjuszem czy Mariuszem tylko ?
     Makary przyjechał do Miasta Stolicy Województwa na uroczystość 15-tej rocznicy ślubu swego kuzyna [ ze strony mamy, z domu Ł.]. wypił kawę na tarasie [ rozpoczęcie sezonu "tarasowego" ] i zakomunikował, ze likwidacja konta bankowego zmarłej w styczniu cioci Heleny kosztowała dodatkowe 780 peelenów, który pierwszy do zakupu mieszkania po Zmarłej [ od pozostałych spadkobierców, of course !], zapłacił.
Bank nie chciał zdradzić losów konta, na które ciocia Helena przez ostatnie 15 lat swego życia, każdego miesiąca, przelewała ze swej emerytury 200 złociszy.
Makary dowiedział sie, że gdy czynności spadkowe zostana zakończone - to wtedy, może...
Ach, bankowcem być !!!
     Kuzyn robił zdjęcia wiosennych kwiatków w naszym ogródku. Karuzela kwiecie wiosenne lubi nade wszystko, po prostu uwielbia...

sobota, 1 kwietnia 2017

592.03.2017 Mycie okien na Przylaszczkowej

Rozalia spędziła z rodzicami środowy wieczór, noc ze środy na czwartek i krótki, czwartkowy poranek...
Rodzicielka Rózi, Karuzela, liczyła [ta naiwna kobiecina ciągle czegoś się spodziewa, na coś liczy, coś sobie wyobraża, co dotyczy jej uczuciowej, empatycznej i wypełnionej bezbrzeżną miłością rodziny ], że Dziecko w Niedzielę Urodzone poopowiada o pracy [ a miejsce pracy ma ciekawe !], trochę o Akademii Miłości, ociupinkę czasu poświęci nowym " babom, ci ich nie znam" [jak mówią słowa kabaretowej piosenki z lat 70-tych ] i trochę więcej minut starym znajomym...
     W swej naiwności Karuzela przygotowała też do użycia sprzęt do mycia okien...
Skromność i naiwne przyjmowanie uroków tego świata - to cechy główne Karuzeli...
Czuję, że z tą skromnościa to tak nie na 100 %