Translate

wtorek, 16 stycznia 2018

770.01.2018 Pogoda na bałwany

Dopóki w nas dziecko drzemie, dopóty mamy ochotę na zabawy wieku dziecięcego.
Karuzela to dziecko szczęśliwe. Wczoraj byla "bałwanowa" pogoda.
Uczony wyjechał do fabryki, bo nowy semestr wkrótce, a on obiecał dziekanowi, że gdy nie znajdzie nikogo do prowadzenia wykładów z....w letnim semestrze, to Uczony przyjmie wyzwanie na swą owłosiona klatkę piersiową.
Bo Uczony jak J.F. Kennedy pyta zawsze siebie cichutko, co on może zrobić dla Polski. A jedno umie super, więc robi...
Korzyść Karuzeli z tego działania taka, że jest dzień ustalony, cały semestr ten jedyny w tygodniu, cudowny - zaczyna sie po śniadanku i trwa do pory obiadowej. Można koleżankę na intymne rozmowy przyciągnąć na ulicę Przylaszczkową, nie zważając na "podsłuchujące" ściany, schody i sufity, bo ucho Uczonego wszedzie jest...
Przesadzam trochę na "potrzeby bloga", ale doza czujności wobec zagrożeń męskich uszu, żadnej kobiecie nie zaszkodziła jeszcze.
     Gdy Uczony przebijał się przez zaśnieżone drogi z Dobrze Trafiłeś do Miasta Stolicy Województwa, Karuzela zaczęła lepić bałwana. Jednego [ zwykle powstaje para bałwanów, większe pole dla szalonej wyobraźni !], bo czysty śnieg legł na ganku i tarasie, reszta nie budziła zaufania. Skromnie: kolorowe kapsle [ w osobnym woreczku, w garażu, ,na tę okoliczność], zielona stożkowa doniczka na "głowę", łopatka zamiast miotły...
Godzinę później, gdy wylewałam pod rododendrony, resztki kawy z ciśnieniowego ekspresu, zobaczyłam sąsiadkę K. toczącą na podjeździe do garażu, ogromna śniegowa kulę:
   - Walentyna poszła po szkole do koleżanki i dzwoniła, że lepią bałwana...zrobię jej niespodziankę.
Widze z kuchni tego twojego, pozazdrościłam...
   - Dlaczego lepisz takiego olbrzyma, już masz mokre plamy pod pachami - rzuciłam w stronę K.
   - Okropna jesteś ! - ręka K. odruchowo powędrowała pod pachę.
A jedna z ladies, żona Niemca z Bawarii umieściła na FB zdjęcie bałwana w stroju bikini, w słomianym kapeluszu i przeciwsłonecznych okularach - waiting for the summer - napisała pod fotką.

769.01.2018 Spacer w mroźny poniedziałek

W ramach prób odzieżowych przed wyjazdem do Grodna, Karuzela wyciągnęła z garderoby kożuszek. Nie kożuch, a kożuszek właśnie.
     W młodości Karuzela poznała pewnego dobrze zapowiadajacego sie doktoranta nauk fizycznych, który na zimowe randki przyodziewał beżowy kożuch z białym kołnierzem. Następnej zimy [ po tej randkowej], Karuzela za 20 zł, płatne w kasie USC w Mieście Stolicy Województwa, do panieńskiego nazwiska, dodała nazwisko dobrze rokujacego doktoranta i śmiało zapytała o miejsce nabycia kożucha beżowego z białym kołnierzem. Ten deficytowy towar - skóra jagnięca z włosem krótko strzyżonym, doktorant zlecił w zakładzie garbarskim produkcji eksportowej, który to zakład "poznał" dzięki swemu szwagrowi.
Skracając opowieść, Karuzela też zaczęła paradować w kożuszku beżowym z białym kołnierzem i nie był to bynajmniej kożuch Uczonego.
Po latach, gdy moda uległa zmianie [ wymiary Karuzeli również, ale w stopniu mniejszym niż moda] i kożuchy mogły byc luźniejsze, a nie takie "wcięte" i "do figury", Karuzela wierząc swojej Rodzicielce, że na Syberii skóry zwierzęce były na wagę złota w latach 1940 - 1946, powierzyła skarb beżowy z białym kołnierzem, kuśnierzowi sławnemu w Wielkopolsce i województwach ościennych. I teraz Karuzela wyciąga z garderoby na spacery w mroźne dni kurtkę kożuchową beżową z białym kołnierzem.
     Spacer do przedszkola Prota i później z Mother of 5, Prokopem i Justynem wędrówka do "Pepco" i biblioteki. Karuzela pozostawała na mrozie, ze śpiącym w wózku Justynem, gdy Mather of 5, "załatwiała" sprawy...Karuzela testowała również przysłane z Germanii przez Rozalię pod choinkę, pięciopalczaste, beżowe kosmate rękawiczki.
Opieka nad trójką malców mijała na snuciu opowieści "z życia strzelców", ponieważ Mother of 5 , tak jak Karuzela urodziła się pod koniec roku kalendarzowego.
Mother of 5 przyznała się do niepamietania dat ważnych dla rodziny. Karuzela nie pamieta cen różnych towarów i nazw leków, ale "wada" Mother of 5, jest fajniejsza, nie ma dwóch zdań !
    - Kiedyś przygotowałam urodzinową niespodziankę Kornelowi, w marcu. Gdzieś mi świtało, że urodził sie w miesiącu na "m". Okazało sie, że drugiego maja.
     - A ostatnio u endokrynologa musiałam podać daty urodzenia wszystkich dzieci. Nie było łatwo...ale spanikowałam dopiero wtedy, gdy zreflektowałam sie, że wyliczając porody po kolei jestem już w 2017, a mówię o Prokopie. Gdzie umieścić Justyna, jak niedługo 2017 się kończy !
I jak nie kochać Mother of 5 ?

768.01.2018 Jerzy Owsiak uwielbiany w Dobrze Trafiłeś

Mam w gronie znajomych na FB pewnego szafarza. Ciekawa persona. Grono znajomych świadczy o mnie, trzeba wyjść z takiego założenia.
Szafarz ów, zamieścił wczesnym rankiem w niedzielę WOŚP, swoje foto z młodości z czerwonym serduszkiem w rogu.
Nie byłabym sobą, gdybym zdjęcia z serduszkiem nie skomentowała [ na zdrowie mego żółwia greckiego, śpiącego teraz za lodówką w kuchni, przysięgam, że ostatni raz !]:
   *"Myślałam, że ze wszystkich swych środków, wspierasz Caritas Polska, a tu taka surprise !"
Nie musiałam długo czekać na respons:
   **"Karuzelo, byłbym jako chrześcijanin zbyt monotematyczny, wspierając tylko Caritas. Od lat wspieram Caritas, ale również WOŚP, bezdomnych pukajacych do drzwi mojego domu, czy siedzących pod kościołami lub na ulicach. Równiez systematycznie wspomagam Wioski SOS i corocznie uczestniczę w Świątecznej Paczce. Mam nadzieję, że to zaspokaja twoją ciekawość. Miłej niedzieli.
Z otwartymi szeroko ustami,[ broń mnie Panie Boże, nie z ciekawości !]mogłam tylko wystukać w klawiaturę:
   * "Powtórzę tylko: a tu taka surprise!. Piękna wyliczanka. Odebrałeś już swoja nagrodę Jaremo ![ imię zmienione, of course] , bo niech nie wie prawica...itd"
Szafarz Jarema działa na FB z prędkością światła:
   **" No i odezwał sie "rodzimy teolog", wszystko wierzący. Zacytuję - lekko zmieniając - w tym temacie: "nie chce mi sie o tym gadać". Byłoby to poniżej mojej godności. Proszę zastanów się czasem [ czynię to niniejszym, ja Karuzela!] nad swoimi postami, albo nie komentuj ich ! Zbyt ciebie szanuję [ no tu Jarema poszedł po bandzie !], abyśmy wchodzili w takie sporty [ ???] poniżej naszej inteligencji. Miłego dnia.
Dokonałam jeszcze ostatniego wpisu pod "mądrościami" szafarza:
   * " Miłego dnia i dobrego samopoczucia przez cały rok 2018."
Oczywiście Jarema pozostanie moim znajomym na FB. Obserwacje "inności" to jedna z pasji Karuzeli...

niedziela, 14 stycznia 2018

767.01.2018 Jerzy Owsiak mobilizuje

Jerzy Owsiak jak co roku od wielu lat, mobilizuje głuchych, ślepych i nieczułych na jego pozaorkiestrowe działanie...Mnie najbardziej wzruszają małolaty z matkami, ustawiające się z puszkami u wrót naszego parafialnego, geotermalnie ogrzanego kościoła...
Czy są świadome te dzieci ze szkoły podstawowej[ a może nieświadome ?] na co i do czyjej kiesy zbierają złotówki w mroźne przedpołudnie...
Jak Szare Szeregi w Powstaniu Warszawskim [ przepraszam za porównanie, ale o wiek zaangażowanych chodzi !] najmłodsi, nadzieja ostatnia...Brzydkie są te zabawy pana w czerwonych spodniach [ może ma tylko czerwone szelki, a spodnie żółte, nie pamiętam dokładnie postaci...]

sobota, 13 stycznia 2018

766.01.2018 Dlaczego kochamy Cyryla

Uczony kończy kolejny semestr edukacji w Pierwszej Stolicy Polski - wyjazdowa sobota !
Oznacza to dla małżonki spokojne przedpołudnie zakończone wspólną kawą bardzo mleczną z keksem [ wypiek, od Świąt powtarzany dwukrotnie, a to dzięki "Mieszance keksowej" w sieci Portugalskiego Owada] i rozkoszne godziny po...
     Internet wszechwiedzący rzucił mnie na spacer z przewodnikiem po Mieście Stolicy Województwa w konwencji "free walking tour". Śladami przedwojennego prezydenta miasta Cyryla Ratajskiego. Szczątki doczesne byłego prezydenta leżą na Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan, obok szczatków jednego z powojennych prezydentów W. Szczęsnego Kaczmarka, który studiował na jednym roku z Uczonym.
     Nie umawiałam się na spcer z nikim, bo namawianie i przekonywanie męczy mnie ostatnio, los rzucił mi w objęcia na tej edukacyjnej przechadzce znajomą z internetu, niejaką B. na jakiej zasadzie Stwórca skrzyżował nasze drogi nie pojmuję do dziś...Fakt, że chyba pomogłam, nie oczekując nic w zamian, bo mnie kręci jak Mother of 5 zachwycona moją uczynnością szepcze: "masz w niebie tron..." I jest ok.
Niejaka B. muchy ma w nosie, traktuje mnie jak natrętna babę. Ciężko jej bedzie w życiu z takim nastawieniem...Ale to nie mój cyrk i nie moje małpy...na szczęście !
Była też na spacerze córka mojej koleżanki, z którą robiłyśmy razem prawo jazdy i minęło w grudniu 2017 roku, od otrzymania tego dokumentu, czterdzieści lat ! M. znam tyle lat i ciesze się, że śmieje sie jak dawniej, kocha mamusie i tatusia, mając dystans do ich słabości i jest mi bliższa niż niejedno dziecko kuzynki czy siostry nawet. 
Tak to dobry los osładza życie emerytki z Dobrze Trafiłeś, nawet gdy w mroźny dzionek, nijakiej osłody się nie spodziewa !

piątek, 12 stycznia 2018

765.01.2018 W akademiku po latach

Zadzwoniła Milorada. Po śmierci jej sąsiadki, mąż z progeniturą sprzedał mieszkanie. Nowi właściciele chcą mieszkanie saute. Saute, jak kotlet schabowy, czyli bez panierki. Mieszkanie ma być wolne w piątek, czyli jutro.
Milorada była już tam, by wybrać coś ze szkła i porcelany. Reszta wyląduje na śmietniku.
Umówiłysmy sie na czwartek 17.00 w mieszkaniu Milorady, stamtąd razem miałyśmy iść facetowi na ratunek.
W aucie byłam przed 17-tą. Telefon od Milorady:
   - Pamiętasz, że czekam. Gdzie jesteś ?
   - W Kobylimpolu.
   - Facet już był u mnie, upewniał się czy przyjdziemy. Spotkamy się u niego, podam ci adres.
Mieszkanie na I pietrze, M-5, 70 m kw. Na półkach meblościanki serwisy porcelanowe, z fajansu, kryształy, szkło bez cięć...Stos wyszywanych serwetek - w to możecie panie pakować, to co zabieracie, reszta do czarnych worków na śmieci...
Moja młodość, zbieranie wyrobów w Tułowic, szukanie form "białego szkła" w sklepach GS w drodze na wakacje nad morzem...
     Spakowałam "białe szkło", bo koleżanki z Sun Age wykorzystają je do de coupage [ tak mi przykazały: tylko bez cięć i wzorów]. Stosy talerzyków różnej wielkości, miski, miseczki - przydadzą się w akademiku...
Nie znam żadnych aktualnie studiujących dziewczyn, mieszkających w akademikach, ale zaczęłam w skrzynkach talerze przekładach wyszywanymi [ przez kogo ? zmarłą czy jej mamę, teściową ?] serwetkami. Poznosiłam do auta, mijając się z czwórką młodych chłopaków [ syn zmarłej i koledzy] - rozmontowane szafy i pawlacze lokowali na pakę dużego samochodu.
     Pożegnałam sie z wdowcem, studiował w tym samym czasie co ja, na politechnice...
Usiadłam za kierownica. Uczony nawet nieobecny, zawsze mobilizuje mnie do działania...Te jego pytania: po co ? co z tym zrobisz ?...Na drugim końcu Miasta Stolicy Województwa są akademiki, w jednym z nich mieszkałam wiele lat temu...Czwartek, późny wieczór, osiedle studenckie. Kiedyś gwar, setki ludzi, ciągle się coś działo...Teraz trzy budynki przed remontem, w pozostałych rozświetlone okna. Portierka przytrzymuje mi otwarte drzwi gdy wnoszę do kuchni na parterze talerze, filiżanki, miseczki, poprzekładane wyszywanymi serwetkami...
Dzwonię do Milorady:
   - Zostawiłam w akademiku, uffff...
   - Ty to masz tempo !

czwartek, 11 stycznia 2018

764.01.2018 Smutne wdowy

Po śniadaniu  z Ladies w hotelu**** w cenrtum Miasta Stolicy Województwa, podcięciu rudej grzywki u pani Matyldy [ - może włączy pani do grzywki te włosy z boku, bo mnie strasznie denerwują ? ] podjechałam do mieszkania Rozalii, by podlać kwiatki doniczkowe.
     Uczony chce wmówić mi, że to ja umiaru nie mam w podlewaniu [ byłam na osiedlu T. z Celestyną przed Nowym Rokiem, bo tam właśnie  skończył się forsowny spacer nad Maltą] - ale mój nos Sherlocka Holmesa wyczuł na 70 m kw ślady działalności troskliwego tatusia, który uciekając przed aktywnością ukochanej małżonki, szuka poza Instytutem Fizyki, azylu w chacie nieobecnej córki, nawilżając rośliny ponad miarę.
Na osiedlu T. odwiedziłam jeszcze sklep spożywczy, w którym [ szyld zmieniany wielokrotnie, ale oferta sprzedaży podobna] nabyć chciałam mleczko zagęszczone niesłodzone do kawy, gdyby sąsiadka Rozalii z II piętra, miała ochotę ze mna wypić optymizujący napar.
     Kręcenie sie po osiedlu, na którym spędziłam ponad dwadzieścia lat swego życia, zawsze owocuje spotkaniami z ludźmi, którzy w latach minionych stanowili cząstkę mojej codzienności...
A to dzieci uczęszczały do tego samego przedszkola, miały ospę tego samego lata, a mężowie byli nieobecni właśnie w tamtym wrześniu. Ktoś "wpuścił" mnie do kolejki po kawę super, albo czytał "Kobietę i Życie" tydzień po mnie, bo to ja bardziej przyjaźniłam się z "Panią z kiosku"...
O Boże Jedyny jaka ja byłam szczęśliwa na osiedlu T. I wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy.
Mimo wyjazdów Uczonego, humorów nastoletniej Konstancji, pracy w hotelu*** na cały etat i...tego wstrętnego stanu wojennego, paszportów służbowych, słabego akumulatora fiata z pewexu i tysiąca małych niedogodności...
     W Dobrze Trafiłeś jest inaczej. Angażuję się w pomoc bliźnim, wiele dobrego doznałam od innych, dług jakiś spłacam...ale wszystko jest proste, na tacy podane.
A strzelec to człek walki i trudnych zadań. Adrenalina. Front.
Jadę do Grodna jako "dopełnienie autokaru" z chórem farnym. Umyśliłam sobie, że możnaby zabrać dla dzieci w Grodnie zabawki i ciuszki, bo kążdy miłosnik chóru z Polski, ma jakieś znajome dziecko, które może ubrać w używane poniemieckie ubranka. Wczoraj na śniadaniu w hotelu**** rzuciłam hasło, dałam swoje wizytówki, ladies przetrząsną szafy ...
     Wracając do marketu na osiedlu T. w styczniu 2018. Spotkałam w nim koleżankę, która dobiła swego czasu do grona pracowników hotelu***. Pracowała wytrwale, miała zawsze obrażona minę i czyniła zakusy na wolność Karuzeli, chociaż ani dyplomowanym technologiem żywności nie była, ani Karuzela jej służbowo nie podlegała. No taka mądrość chodząca, ale fakt w papierach miała porzadek...Kiedyś zmyliła Karuzelę propozycja kupna skrzynki mandarynek, ale prawdopodobnie mandarynki wcześniej przesortowała i rodzina Karuzeli mało miała cytrusów do jedzenia, a dużo trafiło do kubła. Koleżanka Eligia została wdową w ubiegłym roku. Mąż jej łowił ryby samotnie. Gdy zmierzchało, a mąż znad jeziora nie wracał Eligia z kampingu ruszyła po niego. Znalazła męża  martwego na pomoście. Wczoraj w czerni, pochylona, drobna starsza kobieta - żałość. Nie życze nikomu takiej samotności...syn niby blisko, ale wreszcie po latach absorbujacej pracy, czas dla mężą i...[nie znam jej znajomych, ale chyba nie była towarzyska].
     Idąc do mieszkania Rozalii, na II piętrze zadzwoniłam do Kaliny. Zapytała przez zamkniete drzwi:
"kto tam ?". Przedstawiłam się.  Odgłos otwieranej zasuwy i zamków.
Stała w drzwiach w podomce, rozszerzone źrenice, wydawało mi się, że nie widzi mnie wyraźnie...
Sama wypiłam kawę na III piętrze. Trzecia znajoma wdowa, Barbara z M-6 na IV piętrze, wyjechała pewnie do brata...
Czy to dziwne, że Uczony jest filarem tego bloga, bohaterem ulubionym, nawet ziemniaki dziś na obiad ugotuję, bo Uczony nade wszystko, z dodatków skrobiowych do dania głównego, kartofelki lubi najbardziej !!