Translate

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

849.04.2018 Mistrzostwo w każdym calu

Uczony pomaga żonie w przygotowaniu południowej kawy na tarasie. Na szczęście kuchnia na Przylaszczkowej  "wyposażona" jest w drzwi "kuchenne" i droga z talerzykami, filizankami, termosem itd jest krótka i na jednym poziomie.
Chęć pomocy i realizacja to dwie różne kwestie dla Uczonego:
   - Karuzelo, ty jestes prawdziwym mistrzem ceregieli...
   - ??? Miałeś na myśli "mistrza ceremonii" ?
   - Jak zwał tak zwał...ceregiele...

848.04.2018 Rocznice ślubu

Ha ha ha ! Kolejny numer tego postu to fajna zbieżność - wszak wysokość najwyższej góry świata 8848 m ...I o czym chcę pisać - o wyżynach naszego małżeństwa !
     Dziesięć lat temu, dobrym pomysłem wydawało mi się świętowanie tej rocznicy z rodzinką, po Mszy świetej, z obiadem w "Pałacyku pod Lipami" i dalszym radowaniem [z tortem ]na Przylaszczkowej.
     Czterdziesta rocznica przebiegała wg podobnego scenariusza ale Uczony kręcił noskiem, że nikt na podobne rocznice nas nie zaprasza, niektórzy członkowie rodziny to nawet nie odczuwają potrzeby, by nas w ciagu pięciu lat [od jednego do drugiego jubileuszowego obiadu] zobaczyć....to właściwie po co i dla kogo!
     Nasze święto, okazja do podsumowań i refleksji...Msza święta w akademickim kościele zakonników w białych habitach, kolacja we włoskiej restauracji w pewnej odległości od gwarnego Starego Rynku, spacer po Starówce...
     I objawiły się różnice w męskim i babskim podejściu do początku, tych wspólnie przeżytych 45 lat...Karuzela w euforii z uśmiechem na ustach " ale Los bardzo łaskawie z nami się obszedł !" i Uczonego " było tyle niewiadomych co do przyszłości, ja jeszcze przed doktoratem, ty bez skończonych studiów, zamieszkaliśmy razem dopiero pod koniec roku, osiedle Oświecenia  dopiero powstawało..."
Wg Karuzeli pasmo radosnych zaskoczeń - " nawet dzieci mogliśmy mieć od razu, bez  leczenia bezpłodności, a moje ciocie bały się, że pozostaniemy bezdzietnym stadłem", a Uczony z naciskiem na ciężką pracę i pomoc Opatrzności...
     Przypomina mi się często "Aaronowe błogosławieństwo" z Księgi Liczb " Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie olicze swoje i niech cię obdarzy pokojem"...
     Przegladałam stare tygodniki, przed wyrzuceniem ich do worka z makulatura i natknęłam sie na wywiad z aktorka małoznaną, żoną aktora z innego niż ona pokolenia. Skojarzyłam sobie odejście aktora od żony, aktorki popularnej, chyba jego rówieśnicy...Smutek porzucenia, "wymiany na młodszy model", zawód i utrata zaufania do bliskiej osoby. I budowa nowego związku mężczyzny, małe dziecko...
     Każdą kobiete może to spotkać, choć słyszę często o porzuconych mężach koleżanek, "rogaczach" z sąsiedniej ulicy, chorych docentach wracających do żony, bo młoda kochanka nie chce niedomagajacego towarzysza...
     Żal tych wszystkich, którzy nie mogą świetować rocznic ślubu z czystym sumieniem" i radością, z bogactwem wspomnień, tak jednach różnych " bo mężczyzna to chłop, a kobietą babą jest ", jak mawia żona Klemensa...

środa, 25 kwietnia 2018

847.04.2018 Bridge przegrywa

Napadła na mnie [ słowny to był atak] Hipolita , że powinnam stawić sie w czwartek w klubie Sun Age, by grać w bridge. Podobno po to się uczę na środowych lekcjach, prowadzonych przez pana Marcina, by później męczyć sie w piwnicznych izbach klubu Sun Age !!
Pokrętne argumenty emerytowanej ortodontki, zmusiły mnie do tego, by odważnie "stanąć w prawdzie" i przyznać przed sama sobą, czy mój związek z bridge ma przyszłość, czy jej nie ma.
     Prawdę mówiąc gra nie sprawia mi frajdy i to nie z powodu poziomu, który reprezentuję. ale po jakie licho, mam liczyć ile trefli już zeszło, gdy gramy cztery pik ? A w następnym rozdaniu, to "pamietanie", psu na budę się przydaje !
     Jak posadzę w ogródku roślinke zakupioną w Ogrodzie Marzeń, podlewam i dbam o nią, to "wywdzięczy się" ładnym kwieciem...a korzyści z bridge ?
     Naucze sie dziesieciu słówek angielskich, istnieje duże prawdopodobieństwo, że znajdę któreś z nich w czytanej książce Khaleda Hosseiniego " The Kite Runner" i będę się radować !
     Gdy spotkam sie na ławeczce przed blokiem z Ireną, ciastko popiję kawą z termosu, przez Irenę przyniesioną - to dowiem sie czegoś, co w serce zapadnie...
     Albo zajmę się kilkadziesiąt minut malcami, gdy Alodia podda sie w godzinach przedpołudniowych "obróbce fryzjerskiej"...

wtorek, 24 kwietnia 2018

846.04.2018 Konkurs i III miejsce

Konkurs literacki dla seniorów z Miasta i Gminy Dobrze Trafiłeś - refleksja na temat: "Wesołe jest życie seniora" doczekał się rozstrzygnięcia we wtorkowe przedpołudnie.
Komisja w liczbie osób czterech uznała, że tekst Karuzeli można umieścić na pudle - miejsce trzecie. Były jeszcze wyróżnienia.
     Prace nagrodzone zostały przeczytane przez autorów. Wesołość wymuszona. Uważam, że scenki na dowód, że życie emeryta może zawierać [ no może nie w obfitości !] dawkę sytuacyjnego humoru przedstawiła jedynie Karuzela, ale pokażcie mi pliszkę, która nie chwaliłaby własnego ogona !
     Najlepszym uznaniem, że niecałe dwie strony A4 tekstu Karuzeli, były łatwe w odbiorze i nie zdradzały męki tworzenia twórcy, była uwaga Ireny:
   - Na drugi rok też napiszę coś na konkurs. A tak szczerze - jak wpadłaś na to by nadać formę monologu telefonicznego - młoda osoba relacjonuje różne scenki, dzwoniąc do cioci , przebywającej w sanatorium w Nałęczowie ?
 Proste...na to najtrudniej wpaść....
Myślę, że to sedno pisania podlegającego warunkom konkursu, żeby każdy poczuł, że to wcale nieskomplikowane i każdy tak może....Trzeba się tylko zmobilizować, znalęźć tę formę- lokomotywę, która pociągnie temat...Tak właśnie...

niedziela, 22 kwietnia 2018

845.04.2018 Czyhający tłuszcz spożywczy

Karuzela, kobieta nie tyle próżna, co w kleszczach konwenansów , lubi być ubrana schludnie i  stosownie do okoliczności. Jak pogrzeb cioci zimową porą to w futrze z norek, jak niedzielna Msza święta to nie w jeansach [ portkach robotnika amerykańskiego !! - patrz historia jeansu], ale garsonce z bluzeczka pod szyję, jak piknik to rybaczki [ kto wie co to ?] i kurtka kanarkowa z podbitką w niebieskobiałe paseczki i koniecznie z kapturem.  Gama przyodziewków "rowerowych" też osobna półka...Różne spódnico- spodnie.wykończają płócienne butki z paskiem nad kostką [ umiłowane i już na granicy używalności !]...
     By zobaczyć nowe nasadzenia w ogródku Mother of 5, Karuzela wyszarpała z szafy spódnico-spodnie w kolorze morskim...Przez zimowy czas przygniecione innymi ciuchami, gotowe były do przewietrzenia na pośladkach Karuzeli, oczywiście po wyprasowaniu.
     Karuzela błyskawicznie u innych bab, może określić stare czy "świeże" plamy i  zagnioty. Myśli, że vice versa...
W wygładzonej żelazkiem portko-spódnicy, Karuzela rankiem podziwiała ogródek Mother of 5 [z przodu domu], "wybujała się" na ławce pod baldachimem , kawę wypiła siedząc przy nowym stole wytuliła ponad miarę Justyna [ w lutym skończył rok i nie protestuje przyciskany przez stare ciotki !].
Załadowywała taczki ziemią i z Mother of 5 wyrównywała teren bez trawy...
A po powrocie do domu, zdejmując spódnico - spodnie zobaczyła ogromną tłusta plamę na nogawce z tyłu i wiele małych plamej podejrzanie lśniących w okolicach zapięcia...Przed skropieniem wywabiaczem plam przeróżnych i załadowaniem porcięt do pralki Karuzela stwierdział, że spożywczy tłuszcz, na kobietę w poważnym wieku czyha wszędzie...

środa, 18 kwietnia 2018

844.04.2018 W niewoli Groupona

Karuzela nie dosyć, że zwana może być gadżeciarą starą,  to na dodatek od lat 80- tych ubiegłego wieku jest łowczynią wszelkich kuponów, programów lojalnościowych i okazyjnych obniżek cen towarów dla stałych klientów. Her mouth was still open, kiedy Marty z Arizony [ wcześniej Switzerland, GB, states: Utah, California and Arizona] w sklepach wyciągała z portfela wachlarzyk kart klienta i poszukiwała właściwej...
     No i Karuzela, bez wypowiadania wojny Stanom Zjednoczonym [ tak się kiedyś mówiło, że na to, by Ameryka "przyszła "do Polski ze swym technicznym poziomem i zwyczajami, jest tylko jeden sposób - wypowiedzenie wojny mocarstwu z Ameryki Północnej !] przejęła nawyk zgubny, aczkolwiek przynoszący małe, ale cieszące duszę korzyści.
     Gdy na polskim rynku pojawiły się atrakcje Groupona, Karuzela wpadła w sidła...Nabyła nawet rower składany producenta amerykańskiego, reklamowanego w Polsce jako marka w 50 stanach znana i lubiana, a Lois - Amerykanka "wyrobów " firmy Giant, przypiekana i dręczona nie mogła sobie skojarzyć !
Później Karuzela dała sobie spokój z łowieniem okazji [ czasem jakaś nowa knajpka, coś co się własnie uruchomiło na rynku gastronomicznym Miasta Stolicy Województwa i ciągnęło do siebie grouponami ], do marca 2018. A może by tak grouponik do chińskiej knajpki ?
Termin realizacji do 17 kwietnia, Uczony tez kuchnią skośnookich nie gardzi, może Rozalia ?
     No i nadchodził dzień kwietniowy, kiedy groupony traciły swą moc ! Jak zwykle w sytuacjach trudnych, tylko Uczony, przyjaciel niezawodny i cierpliwy towarzysz, zgodził się by z Karuzelą w "Pekinie" ucztować.
     Ale nie było to takie proste, jak w czasach, gdy Groupon stawiał pierwsze kroki na polskim rynku.
W sobotnie popołudnie okazało się, że bez wcześniejszej elektronicznej rezerwacji, stare, dobre małżeństwo może się grouponami powachlować tylko, ale nie najeść...
     Uczony zaprosił więc Karuzelę na obiad bezgrouponowy, pokaźną część " cesarskiego kociołka" para wyniosła w styropianowym opakowaniu do domu i tak "chińskie jadło" królowało w kuchni kolejne dwa dni.
     Kupony Groupona  Karuzela "zarejestrowała" jak przykazano, podjechała autem pod jednostkę edukacyjną, gdzie Uczony dzieli się z młodymi chłonnymi umysłami, swą ogromną wiedzą i małżęństwo z prawie 45 - letnim stażem [ kilka dni brakuje, a co !] przeszło przez most, kawał Starego Miasta i prawie dwie godziny po czasie początku rezerwacji, z językami jak różowe krawaty na piersiach, stanęła przed rosłym kelnerem...
     Karuzela rzadko ma do czynienia z brukiem, mieszka przy uliczce błotnisto - piaszczystej, w zależności od aury, jeździ na wypaśnym, resorowanym rowerku, który czasem prowadzi, ale jak już planuje, że chce przejść dwa kilometry zakłada buciory na pompowanej powietrzem poduszeczce !
    Stopy Karuzeli wypoczywały pod stołem w chińskiej restauracji, konsumpcja zakończyła się wyniesieniem styropianowych pudeł, bo ile można zjeść...
     " Chińszczyna" wczoraj i dziś. Karuzela przygotowała ryż w garnku z Ikea, bo makaronu sojowego  "Shanghai style" nie spreparuje !

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

843.04.2018 Męska solidarność

Mieszkanie w "domu z ogródkiem" [ to ostatnio modne określenie !, nie sześcian z pustaków, dzieło stryja z cegły rozbiórkowej, ale tak romantycznie prawie] to równiez rozkosze pilnowania harmonogramu wywozu śmieci.
     Nie każdy ma takie szczęście, że przy jego uliczce ciągle nieutwardzonej, zamieszka profesor dendrolog [ "on ci nic nie doradzi, bo zajmuje sie szkodnikami drzew, rzadko rosnących w naszej strefie klimatycznej" - rzekła na początku naszej znajomości żona dendrologa], a jego połowica będzie spała z harmonogramem  wywozu odpadów przeróżnych, tę rozpiskę będzie miała przytwierdzoną do lodówki i zafoliowaną ustawiała na kominku...
     Skąd takie moje podejrzenia: kobieta ta NIGDY nie zapomina o wystawieniu odpowiedniego kubła [ zielony na "odpady zmieszane', a brązowy na "bio pozostałości i ogrodowe śmieci"], worów z butelkami, makulaturą czy tworzywami sztucznymi. Nie ma w okolicy skrupulatniejszej kobiety, na szczęście [!!] z okna sypialni Uczonego i Karuzeli widać miejsce, gdzie D. ustawia kubły...
     Uczony kilka razy w miesiącu,  poranek zaczyna od słów: "profesorowa wystawiła, a my ?"
Ale wczoraj Uczony przysnął na piętrze, a Karuzela w jego gabinecie pisząc bloga usłyszała trzaski za oknem, żywo przypominające ruchy pracowników firmy oczyszczającej miasta i wsie z odpadów. No tak, poniedziałek, to pozbywamy sie bio...Drzwi otwarte z impetam i krzyk na ulicę " Panowie, jeszcze moje !"
     Panowie cofnęli zielone, ogromne auto, wyturlałam z "podwórka" brązowy pojemnik załadowany  mchem i suchą trawą i dla ocieplenia chłodu poranka westchnęłam:
   - Uratowaliście mi skórę panowie, bo ten facet z którym mieszkam, nie wiem co by mi zrobił, że odpadów nie wystawiłam...
Bez słów, z uśmiechem [ dentysta miałby co robić !] załoga dużej śmieciarki wyraziła męska solidarność....